Na kawałku rury widniał napis „AB” wykonany bardzo starymi, zakrzywionymi literami. Widoczna była skórzana osłona. Dzieci były zdumione i usunęły ostatnią kępkę ziemi. Zauważyli, że jeden koniec można obrócić. Wszyscy ze zdumieniem stali wokół znaleziska, a Daniel chwycił dzieci za ramiona i z odrobiną wysiłku otworzył obracający się koniec. „Jak mój słoik z ogórkami” – zauważyła jego żona z miłym uśmiechem. „Ciekawe, co tam jest?” Lisa zapytała głośno. Uwe podejrzewał, że to kość, ponieważ Emilie nie chciała pozbyć się znaleziska. W rzeczywistości w tej tubie znajdowały się jakieś papiery i jeszcze jeden przedmiot z ruchomymi pierścieniami i literami. „Krypteks” – powiedziała babcia Krista. Daniel ostrożnie wyciągnął papiery i zobaczył, że jeden list był zapieczętowany, a reszta papierów zawierała drzewo genealogiczne.
„Dziwne” – powiedziała Krista, spojrzawszy na kartkę papieru. Zauważyła, że jest to część drzewa genealogicznego. Położyli znalezisko na stoliku kawowym na tarasie i dokładnie przestudiowali drzewo genealogiczne.
Uwe od razu zauważył nazwisko „Anne Bonny”. Czytał coś na ten temat. „Była sławną piratką” – zauważył, szybko wyjmując z pokoju swoją ulubioną książkę, ale był trochę rozczarowany, ponieważ jego pirat żył dobre 300 lat wcześniej.
Lisa zauważyła imię „Bertha”. Nigdy wcześniej nie słyszała takiego imienia. Ale Emilie dobrze ją znała i była bardzo szczęśliwa, bo tak właśnie nazwali swojego psa.
Daniel oczywiście zauważył imię swojej matki i fakt, że on i jego rodzina nie są jeszcze wpisani na drzewo genealogiczne.
List był zapieczętowany drzewem życia. Dołączony był pierścień sygnetowy. Krista roześmiała się głośno ze szczęścia i przypomniała wnukom o odkryciu starego listu, który również był zapieczętowany drzewem życia. W biurze turystycznym List na wyspie Sylt często stawali przed listem, czytali go i zastanawiali się, co się wtedy wydarzyło.
Po złamaniu pieczęci listu, która już była pomarańczowa, a nie czerwona, Krista przeczytała treść znajdującej się w środku strony pamiętnika: