© Sonja Rommerskirch I Sylt Marketing

Naturalnie Sylt

Wiosna 2026

WEŁNIANA PRZYJEMNOŚĆ

Wyspa w owczej skórze

Po ludziach i psach, owce i ich potomstwo stanowią trzecią co do wielkości populację ssaków na wyspie w miesiącach letnich – znacznie wyprzedzając bydło, koty, kozy, lisy, morświny i jelenie. Około 3.500 jagniąt i owiec z sezonu letniego 2026 na Sylt ma nie tylko wyjątkowy idylliczny urok, ale także odgrywa istotną rolę w zarządzaniu przyrodą i krajobrazem na wałach przeciwpowodziowych, wrzosowiskach i glebach ubogich w składniki odżywcze. 

Odwiedziliśmy Jürgena Wolfa-Diedrichsena , szefa najbardziej wysuniętego na północ stada owiec w Niemczech, w okresie jagnienia i w wywiadzie dowiedzieliśmy się, dlaczego jego imiennik budzi w nim niepokój. Daniela Andersen z „Owcy z Syltu” wyjaśnia, dlaczego ona, wykwalifikowana urzędniczka przemysłowa, odnalazła swoje powołanie w rolnictwie pomimo wszystkich wyzwań. Każdego roku koczownicza pasterka Uta Wree wzbudza ogromne zainteresowanie w naturalnym środowisku wyspy Sylt : tego lata weterynarz przyjeżdża do pracy na Sylt z 630 owcami fiordzkimi, dwoma psami i dwiema kozami i opowiada o swojej wizji pieszej wędrówki z rodzinnej farmy w Szlezwiku na wyspę w przyszłym roku. Sporządziliśmy również listę zasad, których my, ludzie (zwłaszcza ci, którzy mają psy!), musimy przestrzegać, aby „Uta i jej ukochane zwierzęta” mogły bezpiecznie i bez przeszkód wykonywać swoją pracę na łonie natury.

Trzy osoby trzymają jagnięta na polu
© Sven Erberich | Marketing Sylta
Zbliżenie na owcę w grubym wełnianym płaszczu
© Sonja Rommerskirch | Marketing w Sylt
Osoba w stodole siedząca na bramie obok owiec
© Imke Wein
Pasterka z psem przed stadem owiec nad morzem
© Sonja Rommerskirch I Sylt Marketing
© Sonja Rommerskirch I Sylt Marketing

W PRACY!

630 aktywistów na rzecz ochrony środowiska

Trudno wyobrazić sobie bardziej malowniczy widok niż stado owiec fiordzkich na tle nordyckich wrzosowisk , prawda? Ależ tak: zwłaszcza gdy w tle migocze Morze Wattowe! 630 zwierząt zarządzających krajobrazem, ich dwunożna szefowa Uta Wree, zatrudniony pasterz Oliver Zigahn i dwa doskonale wyszkolone psy pasterskie wciąż przyciągają uwagę na Sylcie w miesiącach letnich, nawet po ponad dziesięciu latach, gdziekolwiek się pojawią – czy to pasąc, wypasając, czy przeżuwając.

Ta wspaniała jedność człowieka, zwierzęcia i natury odegrała już centralną rolę w reklamie z udziałem „Kloppo”. Pasterka i jej stado zyskały swoistą hollywoodzką sławę dwa lata temu, kiedy laureat nagrody Emmy, Eugène Levy, pokazał wędrującą owcę i jej przewodnika w odcinku o Sylcie, w drugim sezonie swojego dokumentu podróżniczego „ The Reluctant Traveler ”.

A w 2026 roku? Wełniane gwiazdy oczywiście powrócą na Sylt między połową kwietnia a końcem października – spędzając niemal tyle samo czasu w rezerwacie przyrody w pobliżu lotniska, na klifie Morsum i na wrzosowiskach Braderup . We wszystkich tych miejscach praca zespołu ludzi i zwierząt ma kluczowe znaczenie dla zagrożonych gatunków zwierząt i roślin.

„Lubimy zajmować się public relations. Ale tylko wtedy, gdy wszyscy są zadbani, a stado jest zrelaksowane. Bo nasza misja jest najważniejsza” – mówi Uta Wree, prosząc o szacunek i niezbędny dystans od niej i owiec fiordzkich.

Dla wszystkich wiedzących

Dlaczego owce (a także kozy!) są wykorzystywane jako zwierzęta pielęgnujące ubogie gleby (wrzosowiska) w chronionych obszarach wyspy Sylt:

  • W szczególności sprzyjają wzrostowi niektórych rzadkich, często zagrożonych gatunków roślin. Dzieje się tak, ponieważ owce zapewniają światło, oczyszczając florę z krzewów, ziół, traw i krzewów, które w przeciwnym razie zarosłyby i ostatecznie obumarły.

  • Owce przycinają krzewy i krzaki, aby rzadkie ptaki i owady mogły je ponownie zasiedlić.

  • Pełnią funkcję taksówek dla nasion roślin i owadów. W ich wełnie może żyć nawet 2.000 różnych organizmów, które są przenoszone dalej poprzez żerowanie, a następnie ponownie strząsane. W ten sposób rozprzestrzeniają się rzadkie gatunki roślin i owadów.

  • Stado owiec fiordzkich Uty Wree nie wypróżnia się w miejscu żerowania. Oznacza to, że na wrzosowiskach, które wymagają gleby ubogiej w składniki odżywcze, zubożają glebę i regenerują wrzosowiska w sezonie wypasu, nie dostarczając żadnych dodatkowych składników odżywczych.

  • Ci zarządcy terenów dla zwierząt zjadają dziennie od dziewięciu do dwunastu kilogramów zielonki na zwierzę, żują ją godzinami w swoich legowiskach i zagrodach nocnych, a następnie pozostawiają tam swoje odchody. Znalezienie odpowiednich miejsc odpoczynku to kluczowy, choć nie zawsze łatwy, punkt w harmonogramie pracy Uty Wree. 

  • Owce fiordzkie pomagają również zmniejszyć ryzyko zarażenia kleszczami, kształtują krajobraz i tworzą nowe doświadczenia w relacjach między ludźmi a zwierzętami. Jak to dokładnie działa? Uta Wree i jej kolega chętnie wyjaśnią, gdy znajdą wolną chwilę.

Zbliżenie na owcę o grubym, wełnistym futrze na tle wrzosowiska
© Sonja Rommerskirch I Sylt Marketing

Co ja

wędrowna pasterka

W zabawnej grze „Kim jestem?”, uczestnicy prawdopodobnie byliby zaskoczeni tym zawodem: pasterką. Uta Wree jest z wykształcenia weterynarzem. Dziś jednak zimą mieszka z ponad tysiącem owiec fiordzkich na historycznej farmie niedaleko Szlezwiku . Latem jej zwierzęta wędrują w dwóch stadach wzdłuż fiordu Schlei i na wyspie Sylt. Sprzedaje również wełnę ze swoich wytrzymałych zwierząt, które żyją na zewnątrz przez cały rok.

Uta Wree porzuciła swoją karierę weterynarza, ponieważ jako matka jednego syna pragnęła powrócić do tego, co naprawdę rezonuje zarówno ze zwierzętami, jak i ludźmi. Do hodowli zwierząt wykraczającej poza standardy ekologiczne, naturalnie integrującej się z cyklem natury. Do sposobu hodowli zwierząt, który przynosi korzyści krajobrazowi i zapewnia im niemal idealne życie. Jednak choroba niebieskiego języka* również dotknęła jej zwierzęta. „Jako weterynarz, moje owce rzadko mnie potrzebują. Ponieważ są w większości w idealnym zdrowiu. Ich miejsce jest tutaj, w tym klimacie, w tym krajobrazie. Są doskonale przystosowane do natury od epoki brązu i wyjątkowo dobrze odżywione. Nawet Wikingowie trzymali tę rasę, zabierając ją na swoje wyprawy – jako prowiant i źródło zaopatrzenia”. 

Wizją Uty Wree, zorientowanego na przyszłość projektu o wysokim wskaźniku zrównoważonego rozwoju, jest produkcja Sylt Tweed z wełny jej owiec. Tkanina ta ucieleśnia wszystkie wspaniałe cechy naturalnej wełny i może być stylowo wykonana. Taka kolekcja z pewnością byłaby hitem – nie tylko na wyspie.

Pasterka stoi przed stadem owiec na wybrzeżu
© Sonja Rommerskrich I Sylt Marketing
  • Pasterka Uta Wree dba przede wszystkim o dobro swoich zwierząt – ale także o swój zawód, który jest zagrożony wyginięciem. ONZ poświęci szczególną uwagę pasterzom i ich pastwiskom na całym świecie w 2026 roku.

Czy wiesz

ONZ ogłosiła rok 2026 Międzynarodowym Rokiem Pastwisk i Ludów Pasterskich (IYRP) . Uta Wree od lat działa na arenie międzynarodowej, budując sieci kontaktów w ramach swojego rzadkiego, cennego ekologicznie i zagrożonego zawodu. Dla większej zrównoważoności, widoczności i znacznie mniejszego stresu dla swoich zwierząt, planuje transport swojego stada ze Szlezwiku na Sylt nie ciężarówkami, a pieszo naturalną ścieżką wzdłuż grobli. Być może będzie to wspaniały projekt na rok 2027, kiedy połączenie między wyspą a lądem będzie obchodzić setną rocznicę…

Kontrakt z Syltem jest kluczowym źródłem dochodu dla Uta Wree. Przetargi na wypas owiec na wyspie ogłaszane są co kilka lat w całej Europie. Zakres świadczonych usług, dokładne dni wypasu i godziny wypasu na obszarach chronionych są określone w umowie. Stowarzyszenie Ochrony Krajobrazu Syltu (LZV) odpowiada za działania na rzecz ochrony przyrody na całej wyspie, często również za ich finansowanie i wdrażanie. LZV finansuje 57% projektu dotyczącego owiec wędrownych – pozostałą część pokrywa państwo. Rezultaty długoterminowych działań w zakresie wypasu zostały jednogłośnie ocenione jako „doskonałe”.

Jako weterynarz, moje owce rzadko mnie potrzebują, ponieważ są w większości całkowicie zdrowe.
Uta Wree
Dwie osoby stoją obok stada owiec na łące.
© Apple TV I Niechętny podróżnik
  • Na marginesie zdjęć do międzynarodowego serialu podróżniczego „The Reluctant Traveler”: Uta Wree, Fjordlandschaf Kai-Uwe i laureat nagrody Emmy, Eugène Levy.

Uwaga:

Regulować!

  • Osoby wyprowadzające psy, niezależnie od tego, czy są z nimi, czy bez, powinny zawsze zachowywać dystans od stada, aby niepotrzebnie nie stresować owiec. Dotyczy to również psów prawidłowo prowadzonych na smyczy!

  • Przepisy dotyczące smyczy obowiązują na całej wyspie, z kilkoma wyjątkami, takimi jak ogrodzone wybiegi dla psów w Westerland. Na obszarze na północny zachód od lotniska (w sąsiedztwie ogrodzonego wybiegu dla psów), gdzie psy mogą swobodnie biegać, okres rozrodczy trwa od połowy marca do połowy lipca – dlatego psy muszą być zawsze na smyczy! Ten chroniony obszar siedliskowy flory i fauny (FFH) zapewnia schronienie ptakom gniazdującym na ziemi. Dodatkowo obowiązuje tutaj ta sama zasada: w obecności migrujących owiec psy muszą być zawsze na smyczy.  

  • Niebezpieczeństwo! Psie odchody mogą zagrażać życiu owiec: Z powodu niewłaściwego karmienia surowym mięsem (BARF) i niewystarczającego odrobaczania coraz więcej psów zaraża się tasiemcami i wydala jaja w kale. Pasące się owce zjadają skażoną glebę. Jaja tasiemca psiego (Echinococcus granulosus) mogą poważnie uszkodzić narządy wewnętrzne owiec. Uta Wree zgłasza przypadki zwierząt, które padły w wyniku zakażenia, z litrami płynu w płucach. Zakażenie tasiemcem psim jest również potencjalnie zagrażające życiu ludzi. Dlatego tak ważne jest regularne odrobaczanie, zbieranie psich odchodów i ich odpowiednia utylizacja.

  • Ubogie w składniki odżywcze gleby wyspy Sylt stanowią unikalne siedlisko dla rzadkich gatunków zwierząt i roślin. Psie odchody stanowią znaczący wkład składników odżywczych do gleby. Dlatego ich usuwanie (najlepiej w jednorazowych workach!) jest jeszcze ważniejsze w środowisku naturalnym niż na chodnikach i w ogródkach przed domami. Niezrozumiała, ale wciąż powszechna praktyka: napełnianie worków i pozostawianie ich. LZV (prawdopodobnie lokalne stowarzyszenie) zainstalowało dodatkowe tablice informacyjne, kosze na śmieci i dystrybutory worków na dużej „łące dla psów”.

  • Sylt to raj dla osób z czworonożnymi przyjaciółmi. Oczywiście, jeśli wszyscy przestrzegają zasad. Oto, co właściciele psów powinni wiedzieć – również na wyznaczonych plażach dla psów: Więcej informacji o wakacjach z psami

Tablica informacyjna w rezerwacie przyrody na otwartej przestrzeni
© Imke Wein
  • Obszar FFH pomiędzy Wenningstedt, Braderup i Tinnum, znany jako „psia łąka”, jest również chronionym rezerwatem przyrody. Niemniej jednak, w ramach długoterminowego projektu pilotażowego, psy mogą swobodnie biegać po ścieżkach i w bliskiej odległości od swoich właścicieli. Jest to jednak zabronione w czasie wypasu owiec oraz w okresie rozrodczym od połowy marca do połowy lipca. Zrozumienie unikalnej flory i fauny jest kluczowe dla zachowania tej delikatnej równowagi – i lepszego zrozumienia natury!

Wszystko wydaje się oczywiste, prawda? „Czasami właściciele psów, zwłaszcza lokalni, zachowują się skrajnie nierozsądnie. Nieprzyjemne kłótnie pojawiają się co jakiś czas – w niektórych przypadkach musieliśmy nawet angażować urząd porządku publicznego i policję” – mówi Maike Lappoehn, dyrektor zarządzająca stowarzyszenia ochrony przyrody, która jest również osobą kontaktową w kwestiach potrzeb i obaw koczowniczej pasterki w miesiącach letnich. Jagnięta i dorosłe owce ścigane na bagnach, atakowane lub zabijane przez psy stanowią prawdziwy, powtarzający się problem na Sylcie. Sama Daniela Andersen z „ Owcy z Syltu” odnotowuje rocznie od 30 do 40 ataków psów na swoje 850 zwierząt – niektóre z nich śmiertelne.

 

Choroba niebieskiego języka stanowi problem dla owiec i bydła w całej Europie. Jest przenoszona przez pewien rodzaj muchówek. Zarażone ssaki cierpią na gorączkę, problemy z oddychaniem i obrzęk – zwłaszcza wokół pyska – co utrudnia jedzenie. Trzydzieści procent zarażonych zwierząt umiera. Dostępna jest szczepionka. Wirus nie przenosi się z jednego zakażonego zwierzęcia na drugie. Choroba jest nieszkodliwa dla ludzi.

Współczesny Nomad

Uwiecznione przez Holgera Rüdela

Uta Wree i jej styl życia inspirują: autor i fotograf dokumentalny Holger Rüdel towarzyszył koczowniczej pasterce i jej nielicznym pozostałym przy życiu kolegom w ich podróży przez naturalne krajobrazy Szlezwiku-Holsztynu. Rezultatem jest książka („ Nomadzi naszych czasów ”), która przedstawia życie tych „dobrych pasterzy” na poruszających czarno-białych fotografiach, nie romantyzując ich i nie odwracając uwagi od ich egzystencjalnych trosk.

© Katrin Lehr

Znajdź swoje Wiosenne zakwaterowanie na Sylcie!

-
-
Proszę wybrać datę
  • Największy wybór noclegów

  • najlepsza oferta w najlepszej cenie

  • zarezerwuj szybko i łatwo

Daniela Andersen

MIĘDZY CIĘŻKĄ PRACĄ A KREATYWNOŚCIĄ

Kiedy Daniela Andersen po ukończeniu szkoły postanowiła zostać urzędniczką przemysłową, zarządzanie gospodarstwem z certyfikatem ekologicznym, z największym stadem owiec na wyspie Sylt, liczącym 850 sztuk , a także bydłem rasy angus i kurami , z pewnością nie było na jej początkowej liście marzeń .* Jednak młoda kobieta, która dorastała w Kilonii i Lubece, zakochała się w Janie-Uwe z Keitum. „Rodzina Andersenów rzeczywiście chciała porzucić rolnictwo. Ale potem stworzyliśmy nowe plany” – mówi radosna kobieta, matka dwóch synów i osoba zajęta wieloma zadaniami.

Trzecie pokolenie postanowiło poświęcić całą swoją energię i przedsiębiorczą kreatywność marce „Owce z Syltu” . Dziś młodzi rolnicy oferują na swojej stronie internetowej i w małym sklepiku rolniczym produkty z filcu i wełny, udzielają informacji o sponsorowaniu hodowli owiec oraz wyjaśniają możliwości udziału w zajęciach szkolnych, imprezach motywacyjnych czy przyjęciach urodzinowych dla dzieci, aby zdobyć fascynującą wiedzę na temat nowoczesnego rolnictwa ekologicznego .

Osoba trzymająca czarnego baranka w stodole wśród owiec
© Imke Wein
  • Daniela Andersen i mała owieczka: W tym roku na jej farmie pojawiło się niewiele potomstwa, ponieważ stodoła nie jest jeszcze gotowa do zamieszkania.

Poza tym wszystkim, Daniela od jakiegoś czasu jest również certyfikowaną edukatorką rolniczą. „Jako rolnik na pełen etat, musisz dywersyfikować swoją działalność, aby móc utrzymać rodzinę. Działamy w oparciu o system modułowy – i działa on w taki sposób, że wystarcza na życie” – zapewnia nas.

Kilka razy dziennie jej mąż i jedyny pracownik farmy jadą na łąki Braderup lub na wał przeciwpowodziowy, gdzie zimą, a teraz także latem, pasie się ich 850 owiec. Doglądają zwierząt, sprawdzają, czy nie ma żadnych nieprawidłowości i przycinają im kopyta. Owce są przywożone raz w roku na strzyżenie, a ekipa strzygaczy przyjeżdża na farmę. „To katorżnicza praca. Mamy cztery do pięciu ton wełny. Obecnie przetwarzamy tylko jej ułamek – głównie na filc i granulat nawozowy. Wełna jest prana głównie w Portugalii, Polsce i Belgii. Transport jest praktycznie niemożliwy ze względu na przepisy. Moją wełnę dziewiarską i medyczną przetwarza firma z okolic Niebüll” – wyjaśnia Daniela. Aby lepiej zrozumieć ten temat, warto odwiedzić farmę Höst w Keitum. 

 

Dwie owce w ciepłym wieczornym świetle na łące
© Holger Widera | Marketing Sylt
  • Motyw pocztówki: owce na tle światła i krajobrazu wyspy Sylt.

Jako osoba prowadząca działalność na pełen etat, musisz dywersyfikować swoją działalność, aby móc żyć jak rodzina.

Duże stado właśnie przeniosło się z łąk Braderup na wał. Tam spędzą lato, pasąc się na trawie i budując solidne, stabilne podłoże („złote kopyta”), aby zapewnić gęstą murawę i stabilność wału. Tego lata jednak prawie wyłącznie dorosłe owce wykonują to zadanie, a ważne źródło dochodu dla Andersenów – sprzedaż setek jagniąt – jest niedostępne. Dzieje się tak, ponieważ Andersenowie celowo nie skrzyżowali swoich maciorek z trykami jesienią 2025 roku. Powód: „Nasza nowa stodoła nie jest jeszcze ukończona z powodu trudności budowlanych. Dlatego w tym roku będziemy mieli tylko 20 jagniąt – i to tylko dlatego, że jeden z naszych tryków uciekł” – wyjaśnia Daniela Andersen, która ma nadzieję, że w przyszłym roku w nowej, ciepłej stodole urodzi się ponad 1000 owiec.

* Oprócz Andersenów i Diedrichsenów z List, gęsiarnia Keitum posiada także stado owiec, a także kilka mini-stadek, a w miesiącach letnich także 630 owiec fiordzkich z Uta Wree.

Najnowszy reportaż telewizyjny o Andersenach:

Jagnięta leżą blisko siebie na słomie w stodole.
© NDR DAS! Czerwona sofa
© Oliver Franke

Wilk 

i sezon jagnienia na Sylcie

Szef stada owiec w Listlandzie doświadczył w ciągu ostatnich dwóch i pół dekady wielu trudnych chwil: psów myśliwskich, nierozsądnych ludzi, wirusa niebieskiego języka w 2024 roku i szakala złocistego wczesnym latem 2025 roku. Wraz ze swoją liczną rodziną przetrwał wiele burz i dochodzeń prasy, a do dziś, w okresie jagnienia, pozwala przedszkolakom i uczniom być świadkami cudu narodzin na „stacji porodowej” naprzeciwko swojego domu. Na szczęście żart, że on, mężczyzna o nazwisku Wolf (-Diedrichsen), opiekuje się obecnie 180 maciorkami, 15 baranami, a wkrótce ponad 310 jagniętami, nie był zbyt często powtarzany. Dlatego pożyczamy ten bajkowy obrazek na tytuł tego wywiadu, którym „wilk w owczej skórze” łaskawie nas obdarzył w środku okresu jagnienia.

Jürgen Wolf-Diedrichsen

W WYWIADZIE

Kiedy co roku przez sześć tygodni pełnisz rolę męskiego położnika, dbając o to, by setki jagniąt rodziły się zdrowe i szczęśliwe, twoje życie, życie twojej rodziny i twojego zespołu znajduje się w stanie zagrożenia. Jak to możliwe, że możesz niemal dokładnie określić, kiedy rozpoczyna się sezon jagnienia, a kończy się między 5 a 10 maja?

Jürgen Wolf-Diedrichsen: Zwykle mówi się, że ciąża u owiec domowych trwa 150 dni, plus minus dwa dni. Ponieważ każdego roku uczymy się czegoś nowego poprzez obserwację, zauważyliśmy, że nasze owce jagną się już po 144 dniach. A ponieważ dokładnie wiemy, kiedy zestawić tryki z samicami, a kiedy je ponownie oddzielić, sezon jagnienia jest dla nas bardzo przewidywalny. 

Mężczyzna czyta gazetę na drewnianej ławce przed drewnianą ścianą
© Imke Wein
  • Czytanie w słońcu przed „stacją porodową Lister” to dla Jürgena Wolfa-Diedrichsena prawdziwy luksus w okresie jagnienia, chwila na regenerację sił. Na zdjęciu w prawym górnym rogu widnieje jego imiennik: czworonożny wilk, który stanowiłby ogromne zagrożenie dla owiec rasy Lister, gdyby dotarł na wyspę.

Kto ci pomoże – także w przypadku jagniąt karmionych butelką, odrzuconych przez matki?
Jürgen Wolf-Diedrichsen: Pracujemy w trzech zespołach w nocy. Oczywiście jesteśmy zawsze dostępni również w ciągu dnia. Zazwyczaj owce potrzebują niewielkiej pomocy podczas samego jagnienia. Ale w razie potrzeby możemy pomóc. Przez pierwsze kilka dni od razu sprowadzamy wszystkie noworodki i ich matki do stodoły, aby zapewnić odpowiednią więź. Do zeszłego roku nawet mój ojciec, który miał ponad 80 lat, przyjeżdżał aż z Bawarii, żeby pomóc. Często otrzymujemy również wsparcie z wioski. Melanie Steur z „Nature Experience Center” bierze dwa tygodnie urlopu specjalnie na sezon jagnienia. Moja żona, Maren, gotuje dla nas i przejmuje wszystkie moje obowiązki w firmie wynajmującej. Nasi synowie, Cornelis i Boy-Ole, oraz jego dziewczyna, Aurelia, są częścią naszego zespołu położniczego.

Czy twoje owce, które wędrują swobodnie po większej części Listlandu i półwyspu Ellenbogen przez cały rok, to konkretna rasa?
Jürgen Wolf Diedrichsen: Różnice między naszymi zwierzętami a innymi owcami hodowlanymi nie są duże, ale specjaliści od owiec z północy twierdzą, że potrafią rozpoznać owce rasy Listland.

Czy potrafisz odróżnić od siebie wszystkie 180 swoich owiec?
Jürgen Wolf-Diedrichsen: Zawsze są owce o wyjątkowych osobowościach, które naturalnie się zna. Ale – jakkolwiek nieromantycznie by to nie brzmiało – nie mam z każdą z nich indywidualnej relacji.

Tablice informacyjne na drewnianej ścianie obok ogrodzonego pastwiska dla owiec
© Imke Wein
  • Osoby odwiedzające oddział niemowlęcy szpitala Lister natychmiast otrzymają odpowiedzi na wszystkie ważne pytania!

Lubię też, kiedy dzieci w wieku przedszkolnym i szkolnym przychodzą do nas i są zachwycone, że po raz pierwszy mogą doświadczyć narodzin dziecka.

Czy twoje owce są naprawdę mądre?
Jürgen Wolf-Diedrichsen: Owce są wrażliwe i wyjątkowo inteligentne. Lubią też robić to, co im odpowiada. Zdecydowanie mają własny rozum. To często prowadzi do bardzo zabawnych sytuacji.

Czy księżyc i pływy morskie mają wpływ na rytm porodowy u owiec – tak jak mówi się, że ma to miejsce w przypadku kobiet na wybrzeżu?
Jürgen Wolf Diedrichsen: Po tylu latach doświadczeń powiedziałbym, że istnieje pewien związek. Więcej zwierząt rodzi się, gdy przypływ się podnosi – jestem tego pewien.

Krótkie noce, długie dni, szybkie decyzje – sezon jagnienia to zdecydowanie czas wymagający fizycznie, a czasem i emocjonalnie. Jak się czujesz, zbliżając się do sezonu jagnienia?
Jürgen Wolf-Diedrichsen: Nie mogę się doczekać – to wspaniałe zadanie pomagać innym istotom w dobrym starcie w życiu. Cieszę się również, gdy dzieci w wieku przedszkolnym i szkolnym przychodzą i są zachwycone, będąc świadkami narodzin dziecka po raz pierwszy.

Jesteś teraz bardziej Fryzyjczykiem niż wielu innych rdzennych mieszkańców Syltu. Zdradza cię tylko bawarskie „r”. Poślubiłeś członka jednej z niewielu rodzin z List, Diedrichsenów. Hodowla owiec była dla Diedrichsenów głównym źródłem dochodu od wieków. Patriarcha rodziny, Niels, zmarł w grudniu w wieku 94 lat. Czy są jakieś oznaki, że w twojej rodzinie pojawi się następca?
Jürgen Wolf-Diedrichsen: Wygląda na to, że nasz syn Boy-Ole, który ma teraz 24 lata, przejmie hodowlę owiec. To wielka radość.

Pędzące samochody na drogach Listlandu, wirus niebieskiego języka* (patrz wyjaśnienie powyżej) dwa lata temu, szakal złocisty* w zeszłym roku i swobodnie biegające psy – to były i są poważne zagrożenia dla twoich zwierząt. Czego się obecnie obawiasz?
Jürgen Wolf-Diedrichsen: Obawiam się, że to tylko kwestia czasu, zanim wilki, podobnie jak szakal złocisty, uznają wyspę za potencjalne terytorium. Osiem kilometrów nasypu kolejowego jest dla nich łatwo dostępne. Stanowi to ogromne zagrożenie dla naszych swobodnie wędrujących owiec – widzieliśmy już, co dzieje się z szakalem złocistym. Nasze zwierzęta są całkowicie bezbronne wobec tego zagrożenia w Listlandzie.

W List i okolicach Listland psy muszą być zawsze trzymane na smyczy. Ponieważ wśród ludzi zdarzają się również „czarne owce”, a wielu odwiedzających Ellenbogen i Listland lekceważy zasady, stowarzyszenie właścicieli Listland zatrudniało strażnika leśnego przez ostatnie dwa lata. Czy ta opcja będzie dostępna również w tym roku?
Jürgen Wolf-Diedrichsen: Mamy bardzo dobre doświadczenia w tym zakresie i na pewno zatrudnimy kogoś ponownie na lato.

 

*Wizyta szakala złocistego 2025
Młode samce szakali złocistych pokonują niezliczone kilometry w poszukiwaniu własnego terytorium. Na Sylt młody osobnik prawdopodobnie przybył pieszo w maju, przekraczając groblę i zabił prawie 100 owiec i jagniąt w głębi wyspy i na północy. Po kilku perypetiach, wydane wcześniej pozwolenie na odstrzał zwierzęcia zostało cofnięte w połowie czerwca. Od tamtej pory zwierzęcia nie widziano.

SYLT DO ZAMIESZKANIA

Sieć na rzecz zrównoważonego rozwoju wysp

Owca z dwoma jagniętami na łące
© Sven Erberich | Marketing Sylta
„Livable Sylt” to stosunkowo nowy ruch na wyspie Sylt, wyspiarska sieć zaangażowana w zrównoważony i przyszłościowy rozwój wyspy, kierująca się 17 Celami Zrównoważonego Rozwoju ONZ. Osoby zainteresowane partnerstwem w ramach „Livable Sylt” mogą aplikować. Jedną z certyfikowanych firm jest „Sylter Dünenwolle” – manufaktura, która przetwarza wełnę z najbardziej wysuniętych na północ owiec Niemiec na wykwintne koce i poduszki.
Okrągłe zielone logo z napisem „Livable Sylt”, sylwetką wyspy, uściskiem dłoni i falami.
Logo „Sylt, na którym można żyć”

Beaahhh przeciwko zmęczeniu!

Kolumna Imke Wein

Uśmiechnięta kobieta w kapeluszu stoi na wydmach.
© Ben Kliewer
00:00

Znasz to uczucie, kiedy jesteś tak wyczerpany wiosną, że nie masz siły na nic, co poprawiłoby ci humor – nawet na spacer nad wodą, nie mówiąc już o ćwiczeniach, spotkaniach towarzyskich czy czymkolwiek innym? Sofa jest w porządku. Nic więcej.

„Weź się w garść, pokonaj swojego wewnętrznego kanapowca ćwiczeniami, to pomoże natychmiast i jest gwarantowane” – namawia wewnętrzny coach. Nie zagłębiając się jednak w przyczynę wyczerpania.

W moim ulubionym serialu „Chirurdzy” młodzi, kompletnie przepracowani lekarze, w ostateczności zawsze szli na oddział położniczy swojego szpitala i gapili się na noworodki przez szybę. Niestety, na Sylcie nie mieliśmy oddziału położniczego od lat (co jest wstydem z wielu powodów!). A nawet gdybyśmy mieli: w dobrych starych Niemczech system „rooming-in” praktykowany jest od lat 80. Noworodki zostają z matkami. Dzięki Bogu. Koniec historii! Nie ma więc szans na opiekę nad dzieckiem. Trzeba szukać alternatyw. Znalazłam jedną w List w stodole Diedrichsenów i po prostu oddałam się 15-minutowej medytacji z jagnięciną w żłobku na świeżym powietrzu. Przeżyłam lekki szok, ale moje wiosenne zmęczenie też minęło. Wspaniałe beczenie – interesujące dla nosa, dobre dla uszu, rewelacyjne dla oczu i oczywiście dla duszy.

Nowonarodzone jagnię w stajni
© Sven Erberich | Marketing Sylta
  • Materiał ilustracyjny do „Määääh-ditation” można znaleźć na wyspie Sylt oraz w innych miejscach na Liście.

 Współautorzy tego wydania

Jeszcze bardziej NATURALNIE SYLT

NATURALNIE SYLT:

Tak smakuje Sylt

Sylt_PUK_24©peterbender_563
© Peter Bender I Sylt Marketing

200 restauracji, każda wyjątkowa! O kuchni Syltu, nagrodzonej gwiazdkami Michelin, i jej wielowymiarowym uroku.

NATURALNIE SYLT:

Sturm & Drang

Burzowe czasy
© Syltpicture

Droga Syltu: O zjawiskach naturalnych, nieustraszonych ekspertach i tygodniu sztormu na Sylcie.

NATURALNIE SYLT:

Sylt nocą

Drewniana kładka przez wydmy pod czystym, rozgwieżdżonym niebem i Drogą Mleczną.
© Ralpf Meyer I Sylt Marketing

Zimowe noce na Sylcie mają wielką moc, a ci, którzy je odkrywają, kochają ich magię.