© Georg Heimberger

Sylt 
Wiejskie życie

Kurs życia na wsi Sylt Wiosna

Zima na Sylcie oznacza zwolnienie tempa. Czy dotyczy to również farm na wyspie?
Bleicke Andersen, Norman Diané i Jens Volquardsen, trzej rolnicy z wyspy, dzielą się z nami swoimi spostrzeżeniami na temat wydarzeń i swojej cennej pracy.

Sklep mięsny w Sylt Country w Keitum

Bleicke Andersen – szeptaczka z Galloway trzeciego pokolenia

Zbliżenie czarnej krowy o kręconym futrze
© Julia Petersen

Tekst: Julia Petersen

Doświadczenie pokazuje, że rolnicy z Syltu preferują ciszę i spokój i nie mają czasu na zbędne pogawędki. Pracują na świeżym powietrzu, skupieni na tym, co trzeba zrobić, bez zbędnego zamieszania – głęboko związani z naturą.

Jak bardzo wyspiarz Bleicke Andersen jest związany z krajobrazem Syltu, staje się jasne w to środowe popołudnie. W jasnym słońcu jedzie traktorem na zachód z podwórza wiejskiego sklepu mięsnego w Keitum na Sylt, na pokrytą śniegiem łąkę. Tam stado krów rasy Galloway rodziny Andersenów zimuje, dopóki zalane słone bagna nie wyschną na tyle, by mogły się wysuszyć. Program hodowlany, oparty na księdze stada, zawdzięcza swoją nazwę tym bagnom: „Von Sylter Salzwiesen” (Z Słonych Bagien Syltu), którego korzenie sięgają Shankend Farm Cottage w Hawick w hrabstwie Roxburghshire w południowo-zachodniej Szkocji.

Wraz z bratem Theide, odpowiedzialnym za kulinarną stronę firmy, oraz ojcem Sönke Andersenem, pomysłodawcą i stałym współpracownikiem, Bleicke prowadzi rodzinną firmę „Sylter Landschlachterei” (Sylt Country Mascher Shop) w trzecim pokoleniu. Andersenowie z pasją opiekują się swoim bydłem rasy Galloway, o ciemnej, kręconej, podwójnej sierści. Ich wodoodporna okrywa z izolującym podszerstkiem i solidna budowa sprawiają, że z łatwością znoszą surowy klimat Morza Północnego i mogą żyć na zewnątrz przez cały rok.

„Dbamy o to, by nasze zwierzęta miały suchy grunt pod kopytami i mogły schronić się przed wiatrem” – wyjaśnia Bleicke, czule drapiąc grzbiet krowy. Wyraźnie cieszy się z uwagi, jaką jej poświęca, a także z suchych bułek, które przyniósł dziś w niebieskiej torbie. Całe stado zebrało się już wokół niego. Ale nie widać śladu strachu ani paniki. Bleicke zachowuje spokój i opanowanie. Zna swoje zwierzęta doskonale i wie, jak się między nimi poruszać.

Co najmniej dwa razy dziennie, zwłaszcza w mroźne dni, rolnik z Keitum sprawdza ich stan, strząsa zamarznięte poidło i karmi cielne krowy sianem. Wiosną oczekują na cielęta, których brzuchy są już zaokrąglone. To, że wycielenie odbywa się na świeżym powietrzu, jest częścią filozofii hodowlanej Andersenów. Dbają o to, aby Gallowayowie prowadzili bezstresowe i szczęśliwe życie, a hodowla krów matecznych przebiegała w jak najbardziej naturalny sposób. Dla rodziny to fundament, na którym mogą się opierać z czystym sumieniem.

Początkowo nie planowano, że Bleicke dołączy kiedyś do rodzinnej firmy na pełen etat. Jednak gdy nadarzyła się okazja, zamienił typową pracę biurową w Hamburgu na życie na prowincji Sylt. Dziś, ojciec dwójki dzieci, zajmuje się między innymi zadaniami administracyjnymi. Dzięki niemu, jako kolejnej osobie w zarządzaniu i jego otwartemu usposobieniu, firma rozwinęła się strategicznie. Co szczególnie ceni w pracy ze zwierzętami? 

„Najlepsze jest to, że można oderwać się od codzienności. Nie ma się szansy na stres, bo inaczej się przegrywa. Tutaj znajduję cudowny spokój i ciszę.”

Chociaż zimą handel jest nieco mniejszy niż latem, sklep z produktami rolnymi przy Bäderstraße 2 w Keitum jest nadal otwarty od poniedziałku do soboty. Nie jesteś obecnie na Sylt? W takim razie warto odwiedzić sklep internetowy!

© Julia Petersen
Zimą Sylt ogarnia spokój. Czas zwalnia, tempo zwalnia, ale koncentracja nigdy nie gaśnie.

Hansenhof Sylt w Morsum

Norman Diané-Hansen jest rozdarty między kurnikiem a zbiorem trzciny.

Hansenhof Norman
© Julia Petersen

Długo musiał czekać, ale dziś Norman Diané-Hansen w końcu może rozpocząć koszenie trzcin. Ta zima na Sylcie była wyjątkowo surowa: mnóstwo śniegu, mnóstwo deszczu i przenikliwy chłód. Ale dziś świat wygląda inaczej. Zaledwie kilka dni temu, podczas tradycyjnego festiwalu Biike, tradycji popularnej na całej wyspie daleko poza wałami przeciwpowodziowymi, zima została symbolicznie przepędzona, a wiosna otrzymała pomocną dłoń. 

Niedaleko miejsca na ognisko w Morsum, w najdalej na wschód wysuniętym zakątku wyspy, otoczonym rezerwatem przyrody, klifami Morsum i nasypem kolejowym, Norman kosi trzciny Sylt w pięknej pogodzie. Zazwyczaj zajmuje się różnymi pracami w gospodarstwie Hansenhof w sercu wioski. Jako wykwalifikowany elektryk i kreatywny rzemieślnik, wspiera swojego wuja Andreasa Hansena, gdzie tylko może. I zawsze jest coś do zrobienia, niezależnie od pory roku. Nic dziwnego, biorąc pod uwagę 2500 kurczaków wymagających codziennej opieki. Większość prac w oborze jest teraz zautomatyzowana: karmienie i czyszczenie wykonują maszyny. Jaja są jednak nadal sortowane do kartonów ręcznie. Zwierzęta pozostają w dużej oborze do około maja, aby chronić je przed chorobami, które mogą być przenoszone przez ptaki wędrowne. Po tym czasie kury są wypuszczane z powrotem na torfowisko o powierzchni 12 000 metrów kwadratowych, gdzie mogą drapać, dziobać i wygrzewać się na słońcu.

Wycinka trzciny ma długą tradycję w gospodarstwie Hansenhof w Morsum. Dziadek Normana już wcześniej wycinał trzcinę na rodzinnej ziemi wokół Nösse. Przekazał swoją wiedzę synowi Andreasowi, który z kolei przekazał ją swojemu bratankowi Normanowi, który od 2019 roku pracuje na pełen etat w rodzinnym biznesie. Gospodarstwo jest prowadzone przez czwarte pokolenie od 1910 roku. 

Dziś praca Normana rozpoczyna się w polu. Koszenie trzciny wymaga cierpliwości i odpowiednich warunków: nie może być zbyt wietrznie, zbyt mokro i nie może padać śnieg. Tam, gdzie zaledwie tydzień temu panowała biała, zimowa kraina czarów, wreszcie czuć wiosnę. Z muzyką w uszach Norman zagłusza ryk włoskiej kosiarki, którą jego wujek i szef Hansenhofu, Andreas, kupił razem ze swoim przyjacielem Holgerem, i przedziera się przez pole, rząd za rzędem. Maszyna ścina trzcinę, wiąże ją w wiązki i odrzuca na bok. Celnym kopnięciem usuwa wiązki ze ścieżki. Zazwyczaj jest tu sam na polu, niezakłócony; tak lubi najbardziej. Żadnego hałasu ulicznego, żadnych ludzi, w samym środku natury. Słyszy tylko kilku spacerowiczów lub pociąg. Przed nim około hektara ziemi. To, co z zewnątrz wygląda na duży teren, ledwo wystarcza na dach całego fryzyjskiego domu. Ile mu to zajmie? „Może do lipca, w zależności od tego, jak bardzo będziemy leniwi” – ​​żartuje Norman, dając jasno do zrozumienia, jak czasochłonna jest ta praca.

Po skoszeniu snopki są czyszczone, czesane i składowane. Stopniowo trafiają na dach rodziny. Rodzina nie chce na tym zarabiać; przy tak dużej ilości nie miałoby to sensu. Popyt stał się tak duży, że dachy wyspy muszą być kryte strzechą, zupełnie nie romantycznie, z trzciny z całego świata, a niestety nie z tego, co natura oferuje tuż za progiem. Dla zespołu Hansenhof chodzi o coś zupełnie innego: o zachowanie rodzinnego rzemiosła, o zachowanie tradycji i o ochronę fragmentu historii Syltu.

Raj truskawkowy w Braderup

Jens Volquardsen: syltropic x syntropic

Raj Truskawkowy
© Julia Petersen

Rzadko można zobaczyć Jensa Volquardsena, bo ciągle coś się dzieje. Choć emanuje głębokim spokojem, zazwyczaj jest zajęty, łącząc pracę z życiem rodzinnym. Jego ulubionym miejscem są jednak pola – lub fale, które nadają się do surfowania. Tych ostatnich jest niewiele zimą na Sylcie. Nawet zbiory roszponki są znacznie obfitsze w te chłodne miesiące. Dlatego ten rolnik z Syltu, przedstawiciel drugiego pokolenia, poświęca swoją energię rodzinnej farmie ekologicznej „Strawberry Paradise” w Braderup. Wszystko, co trafia z pól do sklepu, jest ekologiczne. Od 1989 roku rodzina Volquardsenów przestrzega surowych wytycznych i odpowiednio organizuje całe swoje życie na farmie. Dzięki własnym ekologicznym owocom i warzywom, są jedynymi na Sylcie. Rodzice Jensa, Bettina i Eckehard, zaczęli od uprawy truskawek na Sylcie i stale poszerzają swoją ofertę produktową i doświadczenie.

Choć pyszna truskawka syltzka, która rośnie wczesnym latem w słonym powietrzu Morza Północnego, wśród fiołków i rumianku, nie odgrywa już głównej roli, pozostaje dumną imiennikiem farmy i wciąż zajmuje swoje pole. Młode rośliny są już wyraźnie widoczne i można sobie wyobrazić soczysty, słodki splendor, który wkrótce tu rozkwitnie.

„Obecnie nieco ograniczyliśmy naszą działalność, ale już sporo posadziliśmy i obsialiśmy. Planuję również kilka projektów wspierających rolnictwo w społeczności wyspiarskiej” – mówi Jens, który stale poszerza swoją wiedzę na temat uprawy roli. Jednym z jego ulubionych tematów od jakiegoś czasu jest rolnictwo syntropijne. Wbrew pozorom, nie ma to nic wspólnego z palmami syntetycznymi. To raczej regeneracyjny system agroleśnictwa, w dużej mierze opracowany przez Ernsta Götscha, który naśladuje naturalne procesy leśne, aby uprawiać warzywa i inne rośliny. „Podstawową ideą jest to, że ziemia regeneruje się poprzez użytkowanie” – wyjaśnia Jens, schylając się, aby ściąć świeżą portulakę, którą starannie umieszcza w zielonym koszyku. Chwilę później trafi ona do oferty sklepu z produktami rolniczymi, obejmującej marchewki, chleb na zakwasie z Lund, dżem truskawkowy i inne produkty.

Wraz z siostrą Rieke podąża śladami rodziców i wnosi własne pomysły do ​​życia na farmie. Bettina jest nie tylko rolniczką, ale także organistką i ekspertką od metody Feldenkraisa. Synowa Katharina uczy jogi i ćwiczeń oddechowych. Razem, choć każda na swój sposób, dążą do jednego celu: dalszego rozwoju rolnictwa w harmonii z naturą, społecznością i odpowiedzialnością.

Państwo Volquardsenowie nie są obecnie obecni na cotygodniowym targu ze swoim stoiskiem. Serdecznie zapraszamy jednak do odwiedzenia ich sklepu z produktami rolnymi w Braderup i zrobienia tam zakupów. Sklep jest czynny we wtorki i piątki. 

Produkty regionalne

Rynki i sklepy rolnicze na Sylcie

Świeże i regionalne. Odkryj prawdziwą różnorodność produktów z Syltu.